Rozwiązania dla aktywnych

Rozwiązania dla aktywnych

Być może w wyniku najlepszych nawet starań nie będziesz w stanie znaleźć pracy. Być może próbowałeś różnych koncepcji na swoją karierę, ale czułeś, że żadna z nich nie zakończy się sukcesem. Być może po prostu nie jesteś typem osoby, która dobrze czułaby się w pracy od ósmej do szesnastej i potrzebujesz swobody w swojej pracy. Urban Miyares wrócił do domu po służbie wojskowej jako inwalida wojenny u nie mógł znaleźć pracy. Udawało mu się natomiast znaleźć dorywcze zlecenia jako konsultant w technice usprawnień i adaptacji dla osób niepełnosprawnych. Po kilku latach postanowił założyć własną firmę. Podobało mu się to, czym się zajmował. Zaczął od zalegalizowania i rejestracji działalności, z której nie zawsze starczało pracy dla niego samego. Dziś zatrudnia dziesięć osób. Twierdzi, że każdy, kto chce założyć własną firmę, potrzebuje niebywałego uporu. Ale według Urbana, warto.

John Albright zanim doznał urazu kręgosłupa, radził sobie z powodzeniem jako rolnik. Próbując ochronić świeżo zakupioną paszę przed deszczem, spadł z dachu stodoły. Chociaż wtedy zajmował się rolnictwem tylko dorywczo, wypadek wyłączył go z całości jego przedsięwzięć zawodowych. Niepokoił się o swoje dalsze losy i swojej rodziny. Popadł w depresję, będąc pewny, że na pewno już nie wróci do rolnictwa. Co gorsza, właśnie był czas żniw i bał się że będzie musiał komuś zapłacić, żeby zboże nie zmarnowało się na polach.
Wtedy dowiedział się o funduszu dla niepełnosprawnych rolników. Zaczął spisywać swój plan działalności gospodarstwa na najbliższe lata. Konsultował się też z doradcą w stowarzyszeniu osób z porażeniem kończyn. Dzięki niemu wybrał i oszacował koszty niezbędnego wyposażenia ciągnika. Skontaktował się też z innym rolnikiem, który prowadził gospodarstwo po wypadku podobnym do Johna. On z kolei pokazał jak radzić sobie z różnym czynnościami gospodarskimi, przesiadać się z wózka inwalidzkiego na ciągnik rolniczy.

W końcu udało mu się uzyskać dopłatę na sporą część potrzebnego sprzętu, a dzięki temu mógł pracować w swym gospodarstwie co prawda inaczej, lecz równe efektywnie. Do ciągnika domontowano podnośnik i system ręcznego kierowania. Z wózka inwalidzkiego szybko przesiadł się na małego spalinowego czterokołowca, który był zwinniejszy i bardziej uniwersalny niż wózek z napędem elektrycznym.
Od tego czasu znowu zaczął wychodzić na swoje i nawet mógł inwestować. Dzięki temu, w prowadzeniu jego gospodarstwa zaszła też inna zmiana. John twierdzi, że aby sprawniej pracować, coraz więcej zadań przejęły na siebie urządzenia mechaniczne. Były drogie, lecz dzięki nim, więcej czasu mógł poświęcać na planowanie i kierowanie gospodarstwem.

Przed wypadkiem nawet o tym nie pomyślał, bo wolał większość lekkich prac wykonać własnymi rękami. Dzięki tej mechanizacji, gospodarstwo Johna stawało się wydajniejsze i osiągał coraz lepsze plony i wyniki hodowli. Po trzech latach powiększył gospodarstwo ponad czterokrotnie. Jest nawet wdzięczny losowi za swoją niepełnosprawność, bo gdyby nie ona, pewnie pozostałby już zawsze drobnym rolnikiem zajmującym się w wolnych chwilach inną pracą. Dzisiaj ma spore gospodarstwo i latem zatrudnia nawet 20 osób. Twierdzi że z odrobiną chęci jest w stanie wszystko osiągnąć.

Uwielbia rolnictwo. I taki sposób życia. Wkłada w to całe serce.

Google Translate  ||  Zmień wielkość tekstu na witrynie  |  Zmień kontrast wyświetlania witryny

Google Plus