Biuletyn - Numer 9

Drogi Czytelniku!

Co byś zrobił gdybyś miał przed sobą rok życia?" Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię"
Marquez

Ci, którym śmierć zajrzała w oczy, często mówią, że ujrzeli wtedy całe swoje życie - w takim momencie, gdy czas przestaje istnieć, w świadomości ożywają twarze, rozmowy, zdarzenia, dźwięki, obrazy z prze-szłości. Świadomość, że jesteśmy śmiertelni pozwala naprawdę docenić życie. Takie właśnie uczucia osaczyły mnie, gdy ocknęłam się z wielogodzinnej narkozy i zrozumiałam, że jednak jestem. Przeszłość to sen, który przesłania to, co jest teraz.
A przecież żyjemy tak, jakbyśmy mieli przed sobą całą wieczność. Kręcimy się w pułapce obowiązków, nie-możności, nie znajdując czasu na to, co ważne. Co jest naprawdę ważne w życiu? Nad tym właśnie zastanawia się Renata Nowacka Pyrlik w artykule "Cóż to jest szczęście".
Jest tyle możliwości, aby wykorzystać dany nam czas, więc może już dziś zacząć realizować to, co zawsze odkładaliśmy na później? Bo przecież tym bardziej żyjemy, im bardziej jesteśmy tego świadomi w każdej kolejnej chwili.
"Gdyby Bóg podarował mi jeszcze odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę" Marquez
Właśnie, może na początek zadbamy o dobre samopoczucie naszej "duszy", dlatego przedstawiamy Wam niektóre techniki relaksacyjne, które mogą być kluczem do kontroli naszego stresu.
Mowa jest tutaj o specyficznych technikach, które, likwidując napięcie mięśni i wpływając kojąco na układ nerwowy, mogą także zmniejszyć albo zlikwidować ból. Relaksacja jest stanem medytacyjnego spokoju, wyciszenia umysłu i przywrócenia ciała do stanu równowagi. A to zapewne pomoże nam uzyskać wy-marzony spokój i z większym optymizmem spojrzeć na inne nasze zamierzenia.
1 stycznia 2003 roku rozpoczął się Europejski Rok Osób Niepełnosprawnych. Wierzymy, że ten rok stanie się niepowtarzalną okazją do podjęcia działań sprzy-jających wyrównywaniu szans niepełnosprawnych i realizacji celów postanowionych przez Radę Europy. Bliska perspektywa wejścia naszego Kraju do Unii Europejskiej rodzi w nas nadzieję, ale też stawia wiele pytań. Prowadzona aktualnie kampania informacyjna na temat Unii Europejskiej i przewidywanych korzyści jakie możemy osiągnąć z tego tytułu jest kampanią "o wszystkim i o niczym...".Można odnieść wrażenie, że nie chodzi o rzetelną informację, a o coś w rodzaju reklamy, której efektem będą pozytywne odpowiedzi uczestników ogólnopolskiego referendum w sprawie akcesji Polski do Unii Europejskiej. Prędzej czy później cel ten zapewne osiągniemy, jednak jako środowisko Osób Niepełnosprawnych jesteśmy traktowani gorzej niż reszta społeczeństwa, świadczy o tym liczba deklaracji i rezolucji Unii Europejskiej w sprawie Osób Niepełnosprawnych, ale jest to również świadectwo, że sytuacja taka nie dotyczy tylko Polski, że Zjedno-czona Europa ma również wiele do zrobienia na tym polu. Musimy mieć pełną świadomość i wiedzę o tym, jakie jest stanowisko ludzi, którzy prowadzą negocjacje w naszym imieniu, co deklarują nasze władze, które wybieramy i jak się mają konkretne poczynania w stosunku do Osób Niepełnosprawnych do głoszonych deklaracji, a na koniec poznać w szcze-gółach co Unia Europejska jest w stanie zaoferować Osobom Niepełnosprawnym poprzez stanowione przez siebie prawo.
Tymczasem wypadałoby się uczyć języków obcych, wkrótce bowiem nasze kontakty z obcokrajowcami będą znacznie częstsze. Dorota Pyrlik zachęca nas do tego swoim przykładem. W innym swoim tekście przekonuje nas, że "niepełnosprawność nie musi być przeszkodą na drodze do osiągnięcia celu". Chcielibyśmy, aby jej optymizm stał się zaraźliwy.
Sylwia Laufer zamieniła na chwilę swoje poetyckie pióro na bardziej prozatorskie, aby zdać nam krótką relację z grudniowego Zjazdu i zachęcić wszystkich do czynnego uczestnictwa w kolejnych naszych spotkaniach. Pisze też o rodzinie, w której wychowują się razem dzieci zdrowe i chore, i o roli czy też powinności tych pierwszych. Na koniec mamy dla Was bajkę ...Zachęcam do lektury biuletynu i dziękuję wszystkim, którzy się przyczynili do jego powstania.

CÓŻ TO JEST SZCZĘŚCIE

Niedawno wkroczyliśmy w Nowy Rok 2003 - jedni z nadzieją na lepszą przyszłość, inni z nastawieniem, że nic dobrego nie może się już wydarzyć. Wszyscy jednak składaliśmy sobie życzenia - spełnienia marzeń, zdrowia i szczęścia.
Cóż to jest szczęście? Myślę, że dla każdego z nas kryje się coś innego pod tym pojęciem. Dla jednych oznacza to - duże pieniądze, luksusowy samochód itp.; dla innych szczęście to powodzenie w pracy, zdanie kolejnego egzaminu; jeszcze dla innych - zgoda i harmonia w rodzinie, zdrowe dzieci, uśmiechnięta żona czy mąż.
Długo by można wyliczać, co kryje się pod pojęciem "szczęścia", pewne zaś jest jedno - każdy z nas chciałby tego doświadczać jak najczęściej i jak najdłużej.
A tymczasem szczęście - to coś bliżej nieo-kreślonego i ulotnego, przychodzi nagle i nie wiadomo kiedy znika. Bardzo często czekając na spełnienie jakiegoś wielkiego marzenia, nie zauważamy drobnych sukcesów i radości, nie umiemy się z nich cieszyć - bo są zbyt małe.
Jakże często w codziennym pędzie życia, w walce o zdobycie czegoś nowego - stajemy się coraz bar-dziej sobie obcy, nie potrafimy się uśmiechać, życzliwie i serdecznie ze sobą rozmawiać ... Niedawno, jadąc pociągiem, obserwowałam dwoje młodych ludzi. Za parę dni miał odbyć się ich ślub. Oboje byli bardzo tym przejęci, chętnie opowiadali współpasażerom o przygotowaniach i planach na przyszłość. Wyczuwało się, że obojgu bardzo na sobie zależy i że łączy ich wielkie uczucie. Patrząc wówczas na ich roześmiane twarze, nasunęła mi się refleksja - pytanie - jak będzie wyglądać ich życie za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat? Czy nadal będą tak chętnie i serdecznie ze sobą rozmawiać? Czy spełnią się ich marzenia o szczęśliwej rodzinie, zdrowych dzieciach i dostatnim życiu? Czy nadal będą tak serdecznie się do siebie uśmiechać? Zbyt często bowiem wyobrażenia o szczęśliwym życiu rodzinnym przegrywają w walce z szarą codziennością ... Zadajemy sobie wówczas pytanie w którym momencie popełniliśmy jakiś błąd, dlaczego po iluś tam latach wspólnego życia łączą nas tylko wspólne dzieci, mieszkanie i interesy? Kiedy wkradła się obojętność, brak zainteresowania sprawami współmałżonka? Na pogorszenie sytuacji w wielu rodzinach niewątpliwie wpływ ma sytuacja naszego kraju. Często więc zdarza się, że nasze zmęczenie, lęk o przetrwa-nie i stresy przenosimy do naszego domu. Ta nagromadzona irytacja w niekorzystny sposób oddziałuje na nas - dorosłych, a także na nasze dzieci, które doskonale wyczuwają pogarszającą się atmosferę w rodzinie.
Warto zastanowić się przez chwilę. Może nie wszystko, o co tak zabiegamy, troszczymy się - jest warte zdobywania, za cenę utraty ciepła, przyjaźni i więzi rodzinnych. Rodziny nasze przestają być oazą spokoju i pełnego zrozumienia. Wciąż spieszymy się, jesteśmy poirytowani, denerwują nas nawet beztroskie śmiechy dzieci, bałagan na podłodze ...
Często słyszę zdanie "Na nic nie mam czasu" - ani na rozmowę czy zabawę z dziećmi, czy ugotowanie obiadu - nie mówiąc już o jakiejś pracy społecznej czy dokształcaniu się. Gdy zastanawiam się nad podobnymi stwierdzeniami, zadaję sobie pytanie - czy my naprawdę nie mamy czasu, czy też po prostu nie potrafimy sobie odpowiednio rozplanować swoich zajęć. A może popełniliśmy jakiś błąd i teraz ponosimy tego konsekwencje? Może zbytnio przyzwyczailiśmy rodzinę do "brania", nie ucząc jednocześnie umiejętności "dawania"? Uważam, że nawet dwuletnie dziecko może (a nawet powinno) mieć określone - oczywiście odpowiednie do wieku - obowiązki. Cóż dopiero dzieci w wieku szkolnym. Nie "litujmy" się nad naszym dzieckiem, że takie przeciążone nauką i zaję-ciami pozalekcyjnymi: gdy posprząta swój pokój, zrobi drobne zakupy czy pozmywa naczynia - naprawdę nie stanie mu się nic złego. Wykonując takie prace, dziecko nie tylko zdobywa potrzebne mu w przyszłości umiejętności i nas rodziców odciąża, ale przede wszystkim staje się bardziej dowartościowanym i po-trzebnym członkiem rodziny. Poza tym nabiera szacunku do naszej - rodziców - pracy.
Łatwiej będzie dzieciom zrozumieć nasze problemy - czasem złość i rozgoryczenie - gdy poz-wolimy im aktywniej uczestniczyć w życiu rodzinnym
i obdarzymy ich większym zaufaniem. Wydaje mi się, że gdy sprawiedliwie podzielimy pracę domowe pomiędzy wszystkich - będziemy mieć więcej czasu dla siebie i właśnie - dla rodziny. Znajdzie się chwila na serdeczne rozmowy o codziennych radościach i zmartwieniach. Nie odkładajmy takich rozmów na koniec tygodnia czy bliżej nieokreślony czas, lecz starajmy się na bieżąco interesować prawami współmałżonka i dzieci. Unikniemy w ten sposób sytuacji powolnego zatracania więzi i oddalania się od siebie. I - uwaga! Wyłączmy wówczas wszystkie tak wszechobecne ostatnio urządzenia jak komputery, telewizory itp. Wydaje mi się, że w wielu rodzinach urządzenia te zapanowały niepodzielnie i kradną jej cenny czas.
Na progu Nowego Roku zastanówmy się wspólnie co należałoby zrobić i zmienić, by w naszej rodzinie stale gościła miła, serdeczna, przyjazna, sprzyjająca wszechstronnemu rozwojowi atmosfera. Byśmy wszyscy - dziadkowie, rodzice, dzieci - czuli się ze sobą po prostu dobrze.

TECHNIKI RELAKSACYJNE

Im więcej mamy stresów, tym gorzej radzimy sobie z nimi. Coraz trudniej jest nam się odprężyć i odzyskać wiarę we własne siły. Stajemy się niespokojni, drażliwi, mamy problemy z koncentracją. Częściej boli nas głowa, jesteśmy zmęczeni, odczuwamy bóle krzyża, pleców, brak apetytu. Najlepiej byłoby unikać sytuacji stresowych, ale jest to praktycznie niemożliwe. Nauczmy się więc zmniejszać napięcie, które w nas wywołują. Są na to różne skuteczne sposoby.
Relaksacja, bo o niej mowa, jest stanem medytacyj-nego spokoju, wyciszenia umysłu i przywrócenia ciała do stanu równowagi.
Badania wykazały, że w stanie głębokiej relaksacji nasze ciało uczy się nowego sposobu reagowania na adrenalinę, która powoduje stan ekscytacji. Ludzie, którzy regularnie praktykują techniki relaksacyjne, donoszą, że zdecydowanie obniża to ich poziom lęku. Następuje też wyraźna poprawa samopoczucia, a to
z kolei powoduje zwiększoną zdolność radzenia sobie z problemami codziennego życia. Można przytoczyć tutaj spostrzeżenie doktora Bensona: "W zrelak-sowanym ciele nie ma miejsca na niespokojny umysł". Istnieją też dowody na to, że stan głębokiej relaksacji uwalnia w organizmie endorfiny, które są naturalnymi środkami przeciwbólowymi.
Przedstawiony tutaj stan rozluźnienia, który uzyskujemy, praktykując techniki relaksacyjne, jest czymś naturalnym dla twojego ciała. Może go osiągnąć każdy, pod warunkiem, że będzie systematycznie wykonywał przedstawione w dalszej części techniki.
Techniki relaksacyjne, tak jak wszystkie inne umiejętności, wymagają czasu i wysiłku, aby je skutecznie opanować.

Podstawowe techniki relaksacyjne
Teraz, kiedy już wiesz, że stan relaksacji może ci pomóc, warto zobaczyć, co możesz zrobić, aby go uzyskać. Znanych jest wiele różnych metod służących do osiągnięcia stanu głębokiej relaksacji. Trudno jednak powiedzieć, która jest najlepsza, ludzie bowiem stosując poszczególne techniki, osiągają różne wyniki. Poniżej przedstawię cztery z nich, które wydają się szczególnie przydatne i skuteczne.
Głębokie oddychanie
Prawidłowe oddychanie jest chyba najłatwiejszym i za-razem najefektywniejszym sposobem pozbycia się napięcia w ciele. Sposób, w jaki ludzie oddychają, jest bezpośrednim odbiciem poziomu napięcia w ich ciele. Wiadomo, że w sytuacji stresu, kiedy wzrasta uczucie lęku, zaczynamy oddychać górną częścią płuc, co powoduje, że oddech staje się szybszy i spłycony. Kiedy jesteśmy zrelaksowani, oddychamy pełną piersią, jakby z głębi brzucha, przez co oddech staje się głębszy i bardziej regularny. Świadomie oddy-chając w sposób, który normalnie kojarzony jest ze stanem rozluźnienia i spokoju, wywołujesz w sobie fizjologiczny stan sprzyjający głębokiej relaksacji.
Głębokie oddychanie ważne jest również z innego powodu. Dzięki niemu twoje ciało otrzymuje wystarczającą ilość tlenu niezbędną do prawidłowego funkcjonowania oraz możliwość regeneracji uszko-dzonych tkanek, co ma szczególne znaczenie w sytu-acji przewlekłego bólu.
Przedstawię teraz dokładniej dwa ćwiczenia, które pomogą ci skutecznie powrócić do naturalnego oddychania za pomocą przepony. Praktykując je, będziesz mógł osiągnąć stan głębokiej relaksacji w bardzo krótkim czasie. Po nabraniu doświadczenia wystarczy zaledwie kilka minut spędzonych na wykonywaniu jednego z tych ćwiczeń, aby umożliwić ci zlikwidowanie w zarodku zbliżającego się bólu.
Pierwsze ćwiczenie, nazwane po prostu oddychaniem przeponowym, wykonywane jest w następujący sposób:
1. Skoncentruj swoją uwagę na poziomie napięcia
w ciele. Połóż dłoń na brzuchu zaraz poniżej mostka.
2. Wdychaj powietrze przez nos powoli i tak głęboko, jak tylko możesz. Jeśli będziesz oddychał przeponą, to dłoń uniesie się (przy tego typu oddychaniu przepona przesuwa się w dół, powodując unoszenie się mięśni brzucha). Będzie to dla ciebie wskazówką, że oddychasz w prawidłowy sposób. W tym samym czasie twoja klatka piersiowa powinna pozostawać prawie bez ruchu.
3. Po wzięciu głębokiego wdechu wstrzymaj go i w momencie, kiedy stanie się to trochę niewygodne, zacznij wydychać powoli przez nos albo ustami, jak wolisz. Jeśli wypuszczasz powietrze ustami, uformuj je tak, jakbyś zamierzał gwizdać, pozwoli ci to na lepszą kontrolę szybkości wydechu. Wydech powinien być pełny. Pozwól swojemu ciału na całkowite rozluźnienie. Wyobraź sobie, jeśli potrafisz, że twoje ciało jest balonem, który w miarę jak powietrze z niego ucieka, staje się coraz bardziej luźny i zwiotczały.
4. Wykonaj dziesięć takich głębokich i powolnych oddechów. Staraj się przy tym oddychać w sposób równy i regularny, bez gwałtownego łapania oddechu albo natychmiastowego wydychania. Pamiętaj też o krótkiej przerwie pomiędzy wdechem i wydechem. Proces ten powinien wyglądać następująco:
....Powolny wdech............wstrzymaj oddech....powolny wydech (jeden)
....Powolny wdech............wstrzymaj oddech....powolny wydech (dwa)
....Powolny wdech............wstrzymaj oddech....powolny wydech (trzy)
Oddychaj w powyższy sposób, aż dojdziesz do liczby dziesięć. Gdyby ci się zaczęło kręcić w głowie w trak-cie takiego oddychania, oddychaj przez parę chwil zwyczajnie i kiedy zawroty ustąpią, powróć do ćwicze-nia.
5. Jeśli chcesz, możesz wykonać dwa albo trzy zestawy po dziesięć oddechów. Pamiętaj jednak, aby liczyć je przy końcu każdego wydechu.
Drugie ćwiczenie, zwane "uspokajającym oddechem", zostało zaadaptowane z techniki jogi. Jest ono również bardzo skuteczne w osiąganiu stanu głębokiej relaksacji w krótkim czasie.
1. Stosując oddychanie przeponowe, napełnij powoli płuca powietrzem, licząc do pięciu w trakcie wdychania; kiedy bierzesz oddech, licz wolno:
jeden....dwa....trzy....cztery....pięć
2. Wstrzymaj następnie oddech na czas policzenia w myślach do pięciu.
3. Wydychaj powoli ustami albo nosem, licząc przy tym do pięciu albo większej liczby, jeśli wydech twój jest dłuższy. Opróżnij płuca całkowicie.
4. Po całkowitym wydechu weź dwa albo trzy oddechy normalne, a następnie rozpocznij nowy cykl, jak to opisałem w punktach od pierwszego do trzeciego.
5. Miarowo i spokojnie oddychaj w ten sposób przez około czterech minut. Pamiętaj, aby wziąć dwa albo trzy normalne oddechy pomiędzy poszczególnymi cyklami. Jeśli będziesz miał zawroty głowy, zrób tak jak w poprzednim ćwiczeniu wróć na moment do nor-malnego swojego rytmu.
6. Możesz wzmocnić efekt relaksacji, wypowiadając przy każdym wydechu słowo, które kojarzy ci się ze stanem odprężenia, jak: "spokój, cisza, lekkość... itp." Jeśli potrafisz, możesz też wyobrazić siebie w sytuacji, która normalnie kojarzy ci się z byciem zrelakso-wanym.
Dwie następne techniki, jakie przedstawię, mogą być wykonywane oddzielnie lub łącznie, kiedy nabierzesz już wprawy w ich wykonywaniu. Zacznijmy najpierw od treningu autogennego, a potem zobaczmy, jak technika ta może być połączona z pro-gresywną relaksacją mięśni.

Trening autogenny

Przyjmij wygodną pozycję, zamknij oczy i staraj się o niczym nie myśleć. Weź parę głębokich oddechów i w miarę jak czujesz ogarniające cię odprężenie, powtarzaj: "czuję się dobrze i jestem odprężony", "mój umysł jest spokojny i nie ma we mnie lęku", albo użyj jakichś innych sugestii kojarzących ci się z uczuciem odprężenia i wewnętrznego spokoju. Skoncentruj następnie swoją uwagę na lewej ręce i zacznij powtarzać: "moja lewa ręka staje się ciepła i ciężka", aż do momentu, kiedy poczujesz, że naprawdę staje się ona ciepła i ociężała. Spróbuj następnie wywołać uczucie ciepła i ciężkości za pomocą podobnych sugestii w całym swoim ciele, koncentrując się kolejno na prawej ręce, lewej nodze, prawej nodze. Dokonaj tego samego z innymi częściami ciała, jak brzuch, klatka piersiowa, plecy, twarz i tak dalej, aż poczujesz się całkowicie odprężony. Pamiętaj przy tym, aby oddychać miarowo, spokojnie i głęboko. Kiedy poczujesz, że całe twoje ciało jest zrelaksowane, weź parę głębokich oddechów, przeciągnij się głęboko .....
i otwórz oczy. Skoncentruj swoją uwagę na uczuciu ciepła i ociężałości, i zobacz, jak inaczej twoje ciało czuje się teraz w porównaniu ze stanem sprzed rozpoczęcia ćwiczenia.
Metoda ta wymaga regularnej praktyki i zaan-gażowania się w to, co robisz. Ale korzyści, jakie możesz z niej osiągnąć, warte będą na pewno włożonych wysiłków. Rozpocznij trening autogenny od dwóch dziesięciominutowych sesji każdego dnia. Jeśli wytrwasz w tym przez kilka tygodni, będziesz w stanie uzyskać stan głębokiej relaksacji podczas jednej tylko, pięciominutowej sesji.

Progresywna relaksacja mięśni

Przyjmij wygodną pozycję i weź parę głębokich oddechów dla wyrównania ich rytmu i uspokojenia. Pamiętaj, aby nie wstrzymywać oddechu w momencie napinania mięśni.
Rozpocznij relaksację od prawej ręki i ramienia. Wyciągnij ramię przed siebie, zaciśnij pięść i napnij wszystkie mięśnie w ramieniu aż do momentu, kiedy stanie się to trochę niewygodne. Rozluźnij następnie ramię i pozwól mu swobodnie opaść i spocząć na materacu lub poręczy krzesła, zależnie od tego, gdzie ćwiczenie wykonujesz. Skoncentruj całą swoją uwagę na odczuciach w ramieniu. Możliwe, że będziesz przez pierwszą chwilę ciągle czuł pewne napięcie, wkrótce jednak zamieni się ono w odczucie odprężenia i lek-kości. Zwróć uwagę na palce twojej prawej ręki. Pozwól im zwisać luźno i swobodnie. Możesz poczuć w nich lekkie mrowienie i uczucie ciepła i ciężkości. Te odczucia są normalną oznaką relaksacji. Wyobraź sobie następnie, że te odczucia relaksacji z palców przesuwają się stopniowo w górę; przez dłoń do przedramienia i dalej do łokcia, aż w końcu poczujesz je w ramieniu. I znów spędź chwilę czasu, koncentrując się na tych przyjemnych doznaniach. Kiedy zakończyłeś relaksację prawej ręki, zrób to samo z lewą. Zauważ, jak twoje ręce czują się teraz, kiedy są zrelaksowane, w porównaniu z poprzednim uczuciem napięcia.
Kiedy całkowicie zrelaksowałeś ramiona, skup swoją uwagę na barkach. Napnij je, podnosząc ramiona do góry, tak jakbyś chciał dotknąć nimi uszu. Skoncentruj się na powstałym w nich napięciu i następnie pozwól swobodnie opaść. Ponownie porównaj stan relaksacji
i przyjemnego odprężenia z wcześniejszym stanem napięcia.
Weź teraz bardzo głęboki oddech i nie wypuszczaj powietrza przez parę chwil. W ten sposób napiąłeś mięśnie klatki piersiowej. Wypuść powietrze i zauważ, jak ucisk i napięcie zanika w miarę twojego wydechu.
Szyja jest kolejną częścią ciała, którą będziesz relaksował. Agresja i gniew, jakich doświadczamy w codziennym życiu, powodują, że mięśnie szyi często są bardzo napięte i sztywne. Wraz z mięśniami barków są one często napinane, kiedy doznajemy gwałtownego bólu, tak więc ich relaksacja ma szcze-gólne znaczenie dla cierpiących na taki ból. Aby wywołać napięcie w szyi, dociśnij silnie głowę do powierzchni, na której ona spoczywa. Powoli zwolnij nacisk i zaobserwuj uczucie odprężenia i ulgi. Ludzie doświadczają czasami uczucia mrowienia i odręt-wienia, co jest rzeczą normalną, wskazującą na stan zrelaksowania. Pozostań przez chwilę z tymi odczuciami, zanim skupisz swoją uwagę na kolejnym regionie ciała.
Po zrelaksowaniu szyi zacznij relaksację mięśni twarzy. Napięte mięśnie w tym regionie przyczyniają się do powstania bólów głowy i bólu w szczękach. Rozpocznij relaksację twarzy od czoła. Unieś brwi tak wysoko, jak możesz, trzymając przy tym zamknięte oczy. Trzymaj je tak przez parę chwil i następnie pozwól opaść. Wrażenia, jakich doświadczysz, będą podobne do doznawanych w innych, zrelaksowanych już częściach ciała. Zaciśnij teraz zęby tak mocno, jak potrafisz, nie zgrzytaj nimi jednak. Kiedy stanie się to trochę dokuczliwe, zwolnij nacisk, co powinno przynieść wyraźną ulgę. Nie martw się, jeśli dolna szczęka opadnie i zostaniesz przez chwilę z otwartą buzią. W końcu relaksujesz się, a nie pozujesz do zdjęcia (właśnie dlatego, że często przybieramy nienaturalne wyrazy twarzy, nie będąc zresztą tego świadomi, mięśnie są stale napięte). Zauważ, jak zrelaksowana i odprężona czuje się teraz górna część twojego ciała. Możliwe, że będziesz miał uczucie, jakbyś się unosił. Zwróć też uwagę na różnicę między tymi odczuciami a odczuciami napięcia, jakie jeszcze do niedawna miałeś w tych regionach ciała.

Będziesz teraz relaksował dolne części ciała. Zacznij od uniesienia wyprostowanej prawej nogi. Utrzymując tę pozycję, zegnij palce stopy, tak jakbyś je chciał podwinąć pod stopę. (U wielu osób ćwiczenie to powoduje skurcz w podeszwie, tak że nie rób tego zbyt mocno). Trzymając nogę uniesioną w powietrzu, napnij mięśnie łydki i uda. Pozwól następnie nodze łagodnie opaść. Podobnie jak robiłeś to wcześniej z palcami dłoni i ramionami, skoncentruj się na przyjemnych odczuciach relaksacji w stopie i stop-niowo przemieszczaj to odczucie wyżej, przez kolano aż do górnej części uda i pośladków. Powtórz to samo z lewą nogą. I tak dotarłeś do mięśni brzucha, który jest ostatnim obszarem, jaki będziesz relaksował. Łatwo jest napiąć ten region, wciągając brzuch i trzy-mając przez chwilę w tej pozycji. Zwolnij napięcie i ob-serwuj uczucie przyjemnego odprężenia oraz rozprzestrzeniającego się w tym regionie ciepła.
Całe twoje ciało powinno czuć się w tym momencie luźne, zrelaksowane i przyjemnie ciepłe. Pozostań z tym uczuciem przez parę chwil i staraj się je zapamiętać, abyś szybko mógł odtworzyć je, kiedy taka potrzeba zaistnieje w przyszłości. Jeśli zauważysz, że jakiś region ciała ciągle jest spięty, powtórz procedurę napinania i rozluźniania mięśni
w tym obszarze.
Teraz, kiedy masz już pierwszą sesję progresywnej relaksacji mięśni za sobą, dobrze by było, abyś ćwiczył przynajmniej raz dziennie, oczywiście, jeśli możesz, rób to dwa razy.

Muzykoterapia

O dobroczynnym wpływie muzyki na zdrowie pisał już Platon. Syberyjscy i indiańscy szamani monotonnym głosem wyśpiewywali zaklęcia, które uzdrawiały chorych (choć ich działanie było też w dużym stopniu oparte na wierze chorego w moc szamana). O rozwoju nowoczesnej wiedzy muzykoterapeutycznej można jednak mówić dopiero od końca lat dwudziestych ubiegłego wieku. To wówczas w szpitalu Uniwersytetu Duke'a w USA zaczęto badać wpływ koncertów radiowych na ciśnienie tętnicze pacjentów. Wyniki badań sprawiły, że w czasie II wojny światowej w ame-rykańskich szpitalach wojskowych puszczano pogodne utwory, by poprawić samopoczucie rannych żołnierzy.
Jak działa muzyka
Oddziałuje nie tylko na naszą sferę emocjonalną, ale także fizyczną. Psychologowie, którzy badają ten problem, rozróżniają melodie pobudzające i uspo-kajające. Pierwsze mają wyraźny rytm, który domaga się reakcji ze strony słuchacza. Właśnie przy nich mamy ochotę tańczyć, klaskać, przytupywać. Wiele z tych utworów ma rytm zbliżony do dziennego rytmu serca lub szybszy.
Muzyka uspokajająca jest melodyjna i łagodna. Nie ma w niej dysonansów, mocnych uderzeń, nagłych zmian wysokości dźwięku. Tempo przypomina rytm pracy serca w czasie snu.
Naukowcy przypuszczają, że w czasie słuchania ulubionych utworów w mózgu wydzielają się endorfiny, substancje, które wywołują uczucie szczęścia, a nawet euforii, i zmniejszają odczuwanie bólu. Dlatego słuchanie ich sprawia nam przyjemność.
Skąd to wiadomo? Kiedy w ramach eksperymentu podano grupie osób leki ograniczające wydzielanie endorfin, zmniejszyła się przyjemność, jaką czuli słuchając muzyki !
Wsłuchiwanie się w utwory - zwłaszcza klasyczne - zmniejsza też stężenie hormonu stresu (adrenaliny) we krwi i działa kojąco na tę część mózgu, która odpowiada za emocje. Muzyka jednak nie tylko leczy. Może również poprawiać pamięć, a także zwiększać wydolność umysłową: zdolność kojarzenia, skupienia i kreatywność.
Dlaczego klasyka
Niektórzy przypuszczają, że w muzykoterapii najczęściej zaleca się utwory klasyczne, ponieważ - jak dotąd - najwięcej badań dotyczyło zmniejszania stresu i przyspieszania rekonwalescencji, a pod-dawano im raczej osoby starsze, wychowane na muzyce klasycznej. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że tylko Mozart lub Bach mogą korzystnie wpłynąć na stan zdrowia. Generalna zasada jest taka: pomoże to, co lubisz.

RADA UNII EUROPEJSKIEJ

Obchody Europejskiego Roku Osób Niepełno-sprawnych 2003 w Polsce

"Z oczywistą serdeczną przychylnością obejmuję honorowym patronatem obchody Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych w Polsce, które odbędą się w naszym kraju w 2003 roku - z inicjatywy Rady Unii Europejskiej.
W nadchodzącym roku przypada właśnie 10. rocznica przyjęcia przez ONZ - Zasad Wyrównywania Szans Osób Niepełnosprawnych, których na świecie żyje około pół miliarda. W Polsce jest ich ponad 5 milionów. Jest naszą wspólną powinnością pomóc im w miarę własnych sił. Podjęte akcje powinny przynieść wymierne dobroczynne skutki.
Życzę spełnienia wszystkich zamierzonych przed-sięwzięć w trosce o polepszenie warunków życia ludziom boleśnie dotkniętym przez los."
Aleksander Kwaśniewski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Oto cele, jakie Rada Unii Europejskiej postawiła społeczności europejskiej na 2003 rok, zawarte w Artykule 2 Decyzji Rady:

ˇ podniesienie świadomości prawnej osób niepełnosprawnych
ˇ obrona przed dyskryminacją
ˇ pełne korzystanie ze swoich praw
ˇ promowanie równych szans w życiu społecznym
ˇ wybieranie pozytywnych działań na rzecz niepełnosprawnych
ˇ promowanie pozytywnego wizerunku osób niepełnosprawnych
ˇ prawo do równości i dostępności w edukacji
ˇ współpraca niepełnosprawnych z rządami, organizacjami społecznymi, prywatnymi i wolontariuszami
ˇ doniosła rola mediów w propagowaniu idei integracji społecznej
ˇ współpraca między państwami europejskimi.

Powiedzieli o inauguracji Europejskiego Roku Niepełnosprawnych 2003:

"Zostałem poproszony o przewodniczenie krajowemu Komitetowi Honorowemu obchodów Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych, ogłoszonego przez Radę Unii Europejskiej. Przyjąłem to wyróżnienie bez wahania, ponieważ sądzę, że Polsce jest potrzebne prawdziwe "pospolite ruszenie" na rzecz osób niepełnosprawnych, a ja za obowiązek swój i rządu uważam stworzenie jak najlepszych warunków dla ludzi niepełnosprawnych i dla takiego społecznego ruchu. Korzystam z możliwości tej krótkiej wypowiedzi, aby przekazać każdemu z Państwa, osobom niepełnosprawnym i ludziom działającym na ich rzecz, serdeczne życzenia pomyślności. Życzę spełnienia wszelkich zamiarów związanych z Rokiem Niepełnosprawnych."
Leszek Miller, Premier Rzeczypospolitej Polskiej

"Problemów środowiska osób niepełnosprawnych nie będzie w stanie rozwiązać nawet najlepszy program rządu. Potrzebne są bowiem wspólne: wola i działania nas wszystkich. Do rozwiązywania problemów, z ja-kimi na co dzień spotykają się osoby niepełno-sprawne, potrzebni są: parlament, prezydent, rząd, samorządy, pracodawcy i organizacje pozarządowe, a nawet sąsiedzi osób niepełnosprawnych. Obchody Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych 2003 są wspaniałą okazją, żebyśmy zaczęli wspólnie pracować".
Jolanta Banach, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełno-sprawnych

"Znalezienie się Telewizji Polskiej wśród instytucji zaangażowanych w obchody Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych, odbywające się pod hono-rowym patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest dla nas źródłem satysfakcji. Byliśmy i jes-teśmy patronem medialnym wielu doniosłych przedsięwzięć społecznych, uważamy to za swój obowiązek. Tym razem staliśmy się współ-organizatorem jednego z nich. To niecodzienna rola dla stacji telewizyjnej. Przyjęliśmy ją ze względu na cel obchodów, którym jest pozytywna i trwała zmiana w myśleniu o integracji społecznej osób niepełno-sprawnych. Wierzę, że doświadczenie, potencjał i za-angażowanie telewizji publicznej przyczynią się do sukcesu tego projektu".
Robert Kwiatkowski, Prezes Zarządu Telewizji Polskiej S.A

"Nie ukrywam, że osoby niepełnosprawne oczekują
i głęboko wierzą, iż Rok 2003 stanie się niepow-tarzalną okazją do podjęcia działań sprzyjających wyrównywaniu ich szans w polskim społeczeństwie. Inicjatyw, które skutecznie będą przełamywać lęk
i strach w kontaktach z nimi, a także likwidować wszelkie przejawy dyskryminacji i nietolerancji wobec niepełnosprawności. Wiem, że uczciwa integracja pomiędzy sprawnymi i niepełnosprawnymi jest możliwa - tylko wszyscy, zarówno sprawni, jak i nie-pełnosprawni, muszą do tego nieustająco dążyć!"
Piotr Pawłowski, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji

EUROPA, A OSOBY NIEPEŁNOSPRAWNE

Wejście Polski do Unii Europejskiej otwiera nowe możliwości i nadzieje poprawy sytuacji osób niepełnosprawnych w naszym kraju poprzez wprowadzenie standardów obowiązujących w Unii Europejskiej, a w przyszłości, przez wspólną pracę w budowaniu zintegrowanego społeczeństwa, osoby te będą miały takie same prawa i szanse do samorealizacji. Dlatego podjęte zostaną także inne działania na rzecz uświadomienia polskiej społeczności osób niepełnosprawnych o doniosłości nadchodzących zmian, związanych z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.

Bliska perspektywa przystąpienia Polski do Unii Europejskiej wskazuje na konieczność ukształtowania polskiego modelu zatrudniania osób niepełno-sprawnych. W Polsce jest ok. 5 mln takich osób. Wszelkie dotychczasowe rozwiązania doprowadziły do pogłębienia segregacji społecznej i alienacji osób niepełnosprawnych. Zarówno osoby z niepełno-sprawnością, jak i podmioty gospodarcze je zatrudniające, muszą funkcjonować w oparciu o jedna-kowe dla wszystkich uczestników rynku rozwiązania systemowe. Należy umożliwić niepełnosprawnym prawdziwą rehabilitację zawodową poprzez pracę w dobrze prosperujących na rynku firmach. Kraje Unii Europejskiej już wiele lat temu dostrzegły, że nie można budować demokratycznego, otwartego społeczeństwa, gdy jego duża (średnio 10%) część nie jest w stanie korzystać w ogóle lub częściowo z roz-maitych osiągnięć cywilizacyjnych i kulturowych, dostępnych dla innych, oraz pada ofiarą bezpośred-niej lub pośredniej dyskryminacji z powodu niespraw-ności fizycznej, psychicznej bądź umysłowej. Międzynarodowy Rok Osób Niepełnosprawnych 1981 zaowocował powstaniem światowego Programu Dzia-łań na Rzecz Osób Niepełnosprawnych, a doświad-czenia zebrane przez Organizację Narodów Zjednoczonych podczas Dekady Osób Niepełno-sprawnych (1983-1992) zawarto w dokumencie będącym ukoronowaniem wszystkich działań legislacyjnych na rzecz niepełnosprawnych, pt. "Standardowe Zasady Wyrównywania Szans Osób Niepełnosprawnych", który, z małymi korektami, pozostaje w mocy do dziś.
Obchody Europejskiego Roku Osób Niepełno-sprawnych celebrowane będą we wszystkich krajach Unii Europejskiej, a uczestnicy inicjującego te obchody Kongresu Niepełnosprawnych w Madrycie uchwalili Deklarację, wytyczającą założenia programu, którego realizacja winna rozpocząć się wraz z Europejskim Rokiem Osób Niepełnosprawnych 2003
i przynieść wymierne efekty w postaci gruntownej przebudowy zasad funkcjonowania społeczeństwa Wspólnoty Europejskiej (do której wszak wkrótce będziemy należeć), aby stało się ono dostosowane do potrzeb wszystkich swoich członków, także tych niepełnosprawnych.
W oparciu o wspomnianą wyżej Deklarację Madrycką, oraz o inne dokumenty z Uniwersalną Deklaracją Praw Człowieka na czele, podkreślamy, że osoby niepełno-sprawne winny w pełni korzystać ze wszystkich praw obywatelskich, społecznych, ekonomicznych i kultu-ralnych, jakie są dostępne dla osób pełnosprawnych. Aby umożliwić realizację tego postulatu w praktycznym wymiarze, konieczne jest skonsolidowane działanie władz lokalnych i krajowych, organizacji pozarzą-dowych, mediów itd.
Poprawa sytuacji osób niepełnosprawnych w naszym kraju winna dokonać się poprzez zmiany legislacyjne, aby prawo mogło służyć wyrównywaniu szans osób niepełnosprawnych oraz surowo zwalczało objawy dyskryminacji. Istotne jest także, aby istniejące już przepisy, sprzyjające wyrównywaniu szans, były kon-sekwentnie przestrzegane, a obowiązek nadzorowania ich stosowania winien spoczywać na władzach od najniższego szczebla począwszy, w dostępnym im zakresie.
Oprócz uregulowań prawnych, konieczne jest także kompleksowe zwalczanie barier już istniejących oraz zapobieganie powstawaniu nowych. Brak barier pozwala zwiększać mobilność osób niepełno-sprawnych, co stanowi poważny krok w ich dążeniu do niezależnego życia. Każda społeczność lokalna winna poświęcać uwagę planowanym i istniejącym rozwiązaniom architektonicznym, komunikacyjnym, obsłudze administracyjnej itp. i zawsze stawiać sobie pytanie, czy są one dostosowane do możliwości osób niepełnosprawnych. Zdajemy sobie sprawę, że skuteczne rozwiązanie tego problemu może wiązać się ze znacznymi kosztami, których gmina czy miasto nie jest w stanie ponieść z uwagi na panującą w naszym kraju recesję gospodarczą. Jednak w większości wypadków wystarczy trochę więcej zaangażowania i wyobraźni ze strony kompetentnych czynników. Przykładowo, nie domagamy się, aby MPK wymieniło natychmiast cały tabor na przystosowany. Na dziś wystarczy na przystankach odpowiednio oznaczyć kursy pojazdów dostosowanych i rozplanować je w czasie w sposób racjonalny. Wiele trudności, z jakimi osoby niepełnosprawne zmuszone są borykać się w ich codziennym życiu, można wyeliminować w taki właśnie nieinwestycyjny sposób. Ważne jest tu uwzględnianie zróżnicowania rodzajów niepełnosprawności, ponieważ nie zawsze to, co służy osobie z upośledzeniem ruchu, będzie pomocne dla osoby niewidomej; czasami wręcz przeciwnie.
Kolejnym problemem, jaki pragniemy poruszyć, jest ekonomiczne upośledzenie polskiej społeczności osób niepełnosprawnych. W efekcie tego stanowią oni grupę słabiej wyedukowaną i mającą większe problemy ze znalezieniem pracy, choć częstokroć posiadana dysfunkcja wcale nie uniemożliwia wykonywania określonego zajęcia, a nawet to właśnie praca stanowić może bardzo istotny element rehabilitacji społecznej, a otrzymywane za nią wynagrodzenie - podstawę do godnego i samo-dzielnego życia. Niewątpliwie, wykształcenie i praca stanowią zasadnicze narzędzie integracji osób niepełno-sprawnych ze społeczeństwem i tak też winny być traktowane. Zgodnie ze światowymi tendencjami, winno odchodzić się od specjalnych szkół i zakładów pracy w kierunku placówek integracyjnych. Poruszony tu problem nabiera istotnego znaczenia w kontekście włączenia osób niepełnosprawnych w programy przeciwdziałania bezrobociu, gdyż właśnie ta grupa najdotkliwiej odczuwa jego ciężar.
Nakreślone wyżej problemy stanowią jedynie zarys całości zagadnień dotyczących osób niepełno-sprawnych. Przez ich przytoczenie usiłowaliśmy uświadomić przede wszystkim, że polityka wobec osób niepełnosprawnych nie powinna ograniczać się do jednego ministerstwa lub departamentu w tym ministerstwie, lecz winna harmonijnie wkompo-nowywać się w całokształt działań podejmowanych przez poszczególne organy władzy. Szczególnie decyzje podejmowane na poziomie lokalnym mają kluczowe znaczenie dla osób niepełnosprawnych, ponieważ przede wszystkim egzystują one jako członkowie określonej wspólnoty (osiedle, wioska, gmina, miasto) i właśnie na tych niższych szczeblach administracyjnych występować winno bliższe rozeznanie ich potrzeb w konkretnych warunkach.
Oczekujemy zatem, że państwo, czy to za pomocą przypisanych danemu urzędowi kompetencji i upraw-nień administracyjnych, czy też angażując własny autorytet, poświęci zwiększoną uwagę zagadnieniom osób niepełnosprawnych oraz skłoni ku temu aparat administracyjny na podległym mu terenie. Ważnym jest gruntowne poinformowanie władz samorządowych na szczeblu gminnym, powiatowym i miejskim o samej idei Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych 2003, oraz ustalenie z nimi kierunków działań na rzecz wyrównywania szans osób niepełnosprawnych. Należy przy tym pamiętać, że sposób, w jaki ustosunkujemy się dziś do naszych niepełnosprawnych obywateli, bę-dzie w przyszłości determinował to, jakim społeczeństwem się staniemy na tle innych społeczności europejskich oraz jaki stopień rozwoju w kierunku budowania społeczeństwa obywatelskiego uda nam się osiągnąć. Jednak, odpowiedzialność za sytuację osób niepełnosprawnych nie spoczywa jedynie na oficjalnych czynnikach rządzących, lecz rozkłada się po części na wszystkich członków danej społeczności.
Sugerujemy tutaj przede wszystkim ożywienie dialogu z organizacjami pozarządowymi osób niepełnosprawnych - ich działacze i pracownicy posiadają wiedzę i nierzadko ogromne doświadczenie w pro-blematyce niepełnosprawności, są także w pewnym sensie, w zakresie wyznaczonym przez posiadany statut, reprezentantami społeczności osób niepełnosprawnych, która winna posiadać prawo samostanowienia i aktywnego uczestnictwa w pode-jmowaniu decyzji o znaczeniu społecznym, zwłaszcza w sprawach ich dotyczących.
Należy także zaktywizować centra Pomocy Społecznej oraz miejscowe Ośrodki Pomocy Rodzinie. To właśnie te placówki charakteryzują się znajomością lokalnych problemów osób niepełnosprawnych i starszych, a przez to są w stanie dotrzeć do najbardziej potrzebujących pomocy. Wierzymy, ze ich zaangażowanie w obchody Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych 2003 pozwoli na najbardziej skuteczne wykorzystanie i tak dosyć skromnych środków publicznych, przeznaczonych na pomoc socjalną dla grup w naj-większym stopniu ponoszących ciężar trudności gospodarczych, jakie dotknęły nasz kraj.
Wyrażamy także nadzieję, że uda się wzbudzić zainteresowanie problematyką osób niepełno-sprawnych wśród przedstawicieli świata biznesu, którzy winni dostrzegać korzyści płynące z włączenia się w działalność charytatywną dla tzw. wizerunku firmy. Przypominamy zarazem, że okazywanie wsparcia osobom niepełnosprawnym i organizacjom pracującym na ich rzecz stanowi standard w krajach Europy Zachodniej.
W społecznościach lokalnych duże możliwości działania rozwijają się także przed kościołami i związkami wyznaniowymi. Prowadzą one częstokroć działalność o charakterze charytatywnym lub edukacyjnym, także z młodzieżą, którą, z racji obchodów ERON 2003, można by ukierunkować w aspekcie pomocy osobom niepełnosprawnym, w celu poprawy warunków ich życia. Także wpływ, jaki związki wyznaniowe wywierają na światopogląd należących do nich osób, może stać się czynnikiem propagowania idei tworzenia społeczeństwa wyrównanych szans, wspierającego i chroniącego swoich najsłabszych członków, tym bardziej, że trudno wyobrazić sobie związek wyznaniowy, który by odrzucał tak słuszną i wzniosłą ideę. Należy zaznaczyć, że pozostaje ona w zupełnej zgodności
z dominującym w naszym kraju wyznaniem katolickim - Papież Jan Paweł II podczas ostatniej wizyty w Polsce zwrócił uwagę na los osób najbardziej poszkodowanych w wyniku odbywającej się transformacji ekonomicznej w Polsce.
Przesłanie Europejskiego Roku Osób Niepełno-sprawnych 2003 winno również trafić do nauczycieli, ponieważ właśnie w szkole człowiek zdobywa pierwsze doświadczenia o wymiarze społecznym, a przez to zyskuje wielką szansę nauczenia się tolerancji oraz wyzbytego uprzedzeń spojrzenia na czyjąś odmienność. Także dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej przebywanie w gronie rówieśników stanowić może pierwszy krok w kierunku prawdziwej integracji.
Liczymy, że w obchody Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych 2003 włączą się aktywnie media,
przede wszystkim poprzez zrewidowanie dotych-czasowego sposobu kreowania wizerunku osoby niepełnosprawnej w środkach masowego przekazu. Ich udział ma bardzo istotne znaczenie w walce z uprzedzeniami oraz negatywnymi stereotypami na temat niepełnosprawności, od których nasze społeczeństwo wciąż nie jest wolne.
Przedstawiając powyższe, zdajemy sobie sprawę, że jest to zaledwie zarys działań, które należy podjąć, aby chociaż częściowo dostosować sytuację osób niepełnosprawnych do standardów panujących we Wspólnocie Europejskiej, do której wkrótce będzie należał także nasz kraj. Mamy natomiast nadzieję, że Państwo zechcą wytyczyć bardziej szczegółowy program, dostosowany do lokalnych potrzeb, który wyznaczałby plan działań na rzecz osób niepełnosprawnych na najbliższy okres. Będziemy bardzo wdzięczni za przekazanie informacji o krokach podjętych w tej materii.
(z apelu Polskiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych)

Międzynarodowe spotkania młodzieży

Jak wszystkim nam wiadomo, znajomość języków obcych w dzisiejszych czasach jest bardzo ważna, a stanie się wręcz konieczna z chwilą wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej. Znajomość języków jest przydatna, by móc nawiązywać kontakty, wymieniać poglądy i doświadczenia z mieszkańcami innych krajów.
Jeszcze trzy lata temu nie przepuszczałam, że będę miała takie możliwości w posługiwaniu się obcymi językami. Obecny poziom ich znajomości zaw-dzięczam nauce w Laskach. To właśnie tutaj zaczęłam naukę niemieckiego; z kolei język angielski, który był moją "piętą Achillesową" w szkole podstawowej, zaczął stawać się przyjemnym i dającym mi wiele satysfakcji.
Patrząc z perspektywy czasu na trzy lata nauki w li-ceum, mogę powiedzieć, że przełamałam bariery językowe, jestem dziś bardziej śmiała, a to wszystko osiągnęłam dzięki dużej liczbie godzin ich nauki. Parokrotnie miałam okazję spotkać rówieśników z in-nych krajów, mówię tu o wolontariuszach, którzy co roku przyjeżdżają do naszej szkoły oraz o uczniach z Międzynarodowego Colleg'u w Norwegii, z którymi również utrzymujemy kontakt. W tym roku gościliśmy grupę 12-osobową. Byli w niej uczniowie, nasi rówieśnicy z Gwatemali, Australii, Norwegii, Szwecji, Danii, Anglii, Hong Kongu, Kanady. Jamajki i Argen-tyny. To właśnie dzięki znajomości języków obcych porozumiewaliśmy się, czy to po angielsku, czy niemiecku. Najważniejsze żeby się nie wstydzić mówić, a reszta pójdzie pomyślnie. Choć wizyta trwała niecały tydzień, nawiązaliśmy nowe znajomości, jesteśmy bogatsi o doświadczenia kulturowe i w ogóle to była świetna szkoła językowa. To niesamowite, rozmawiać z osobą, dla której język angielski nie jest też językiem ojczystym.
Byłam też na wyjazdach zagranicznych, podczas których - moim zdaniem - najwięcej można się nauczyć, ponieważ cały czas słyszy się "żywy język", tzn. nie jakieś regułki gramatyczne, czy dialogi, których uczą nas w szkołach, ale język używany w codzien-nych sytuacjach życiowych.
Z własnego doświadczenia wiem, że warto uczyć się języków obcych, dlatego wszystkich do tego gorąco zachęcam.
Dorota Pyrlik

LISTY

"Kolejny zjazd, kolejne atrakcje, ale co najważniejsze mogliśmy sie znowu spotkać"
Każdy nasz zjazd zapewnia nam zawarcie nowych przyjaźni. Poznajemy osoby, które zmagają się z tymi samymi problemami - z czymś, co jest dla innych obce. W grudniu miałam okazję znowu się spotkać z moimi przyjaciółmi i znajomymi z naszego Stowarzyszenia.
Ta więź, która wywiązała się między nami od pierwszego spotkania, wciąż się pogłębia i chociaż spotykamy się tylko dwa razy w roku, jednak nikt o innych nie zapomina.
To jest cudowne jednak...
Założę się, że są w naszym Stowarzyszeniu osoby, którym trudno jest się zaaklimatyzować - takie, które boją się do kogoś zbliżyć.
Zachęcam każdego, aby wykorzystywał każdy zjazd do zawieranie nowych przyjaźni - poznawał te osoby, z którymi jeszcze nie było okazji porozmawiać. Nie ważne ile ma się lat, ważne aby pomóc sobie i in-nym wyjść z, "szarej dziupli".
Wiem to po sobie, to naprawdę przynosi wspaniałe rezultaty.
W ten sposób mogłam poznać wiele cudownych osób, które mieszkają na terenie całej Polski
Zachęcam też do tego, aby każdy pisał coś o sobie do naszego biuletynu - z pewnością znajdzie się ktoś kto odpisze...

Niepełnosprawny w rodzinie

Każdy zapewne myśli, że jeżeli w rodzinie znajduje się dziecko niepełnosprawne, to często między rodzicami a resztą zdrowych domowników dochodzi do jakiś nieporozumień.
Weźmy np. pod uwagę taką rodzinę, w której jedno
z dzieci jest chore. Jak taka rodzina może normalnie funkcjonować - nie zaniedbując przy tym innych, zdrowych dzieci ?
Zajmowanie się niesprawnym dzieckiem bywa niekiedy trudne - wymaga sporo wysiłku jak też poświęconego czasu.
Jednak nie tylko rodzice, ale także rodzeństwo może mieć w tym swój udział ( może w jakiś sposób pomóc).
Zapewne takie rodzeństwo nie będzie mogło zrobić wszystkiego, ale jakakolwiek ich pomoc, opieka nad chorym bratem czy siostrą, bardzo się przyda i ulży rodzicom.
Najczęściej zdarza się tak, że zdrowe dzieci widząc, że temu, ,słabszemu" poświęca się więcej uwagi, czują się zaniedbywane i odtrącone. Nie mają okazji porozmawiać z rodzicami, często są przez nich zbywane, w rezultacie robią, co chcą. Rodzice z początku tego nie widzą, ale gdy dochodzi do problemów - wtedy dopiero zauważają swoje "zdrowe" dzieci.
Co w takim razie robić?
ˇ od samego początku przygotowywać domowników ( zwłaszcza dzieci) do obcowania z osobą chorą
ˇ podzielić między siebie obowiązki
ˇ poświęcać czas także dla reszcie domowników
(szczere rozmowy pozwolą poznać nam uczucia innych)
ˇ umożliwić wszystkim dzieciom kontakt z innymi niepełnosprawnymi
ˇ zachęcać rodzeństwo do przebywania z chorym bratem czy też siostrą
Czasem niektóre osoby nie akceptują chorego rodzeństwa i widząc, że jest słabsze - odrzucają je. Myślę, że nie można ich wtedy do niczego zmuszać, lecz powoli pomóc im się do niego zbliżyć - być może z czasem to zrozumieją i zbliżą się do niepełnosprawnego brata czy siostry.
Pojawienie się dziecka chorego zmienia bieg rzeczy - trzeba wprowadzić wiele zmian w takiej rodzinie, ale wspólna pomoc i zainteresowanie pozwoli nam żyć normalnie ...
Sylwia Laufer

Niepełnosprawność nie musi być przeszkodą na drodze do osiągnięcia celu.

Wielu ludzi dotkniętych poważną chorobą uważa siebie za gorszych, niepotrzebnych, nie potrafiących niczego samodzielnie zdobyć, osiągnąć.
Często też zdarza się, że rodziny takich osób wyrządzają im dodatkowo krzywdę, wyręczając je w najprostszych czynnościach, wmawiając im, że one nie mogą tego czy tamtego zrobić, że muszą się oszczędzać. I że lepiej by zrobiły, siedząc w bez-piecznym miejscu, niż podejmując próbę poszukiwania i rozwijania własnych pasji czy zainteresowań.
Według mnie wszystkie osoby, także niepełno-sprawne, mają ogromne możliwości i tylko od danej osoby zależy, czy chce się rozwijać, czy biernie trwać.
Osoby niepełnosprawne np. niewidome, chociaż mają duże ograniczenia, mogą bardzo dobrze rozwinąć pozostałe zmysły i przy ich pomocy dostrzec to, czego nie dostrzegają, lub na co nie zwracają uwagi - ludzie dobrze widzący.
Znam wiele osób niewidomych, które potrafiły pokonać wiele barier i świetnie sprawdzają się w życiu zawodowym np. jako tłumacze, masażyści, muzycy, rzeźbiarze, nauczyciele. Często takie osoby są bogat-sze duchowo a jednocześnie bardziej wytrwałe, odpor-ne na trudności w drodze do osiągnięcia sukcesów.
Niektórzy zadają sobie pytania typu - dlaczego właśnie ja nie widzę?, albo - dlaczego akurat ja muszę się męczyć z tą czy inną chorobą? Trudno na takie pytania odpowiedzieć ...ale często jest tak, że osoby dotknięte jakąś niesprawnością, otrzymują w zamian zdolności, które pozwalają im wiele osiągnąć.
Dlatego powinniśmy szukać tych czasami ukrytych talentów i starać się rozwijać to, w czym jesteśmy dobrzy. Nie tracić czasu zastanawiając się "dlaczego nie możemy robić tego czy tamtego".
Życzę wszystkim czytelnikom odwagi i kon-sekwencji w drodze do wymarzonego celu.
I pamiętajcie, nie poddawajcie się!
Dorota Pyrlik

BAJKA DLA MAŁYCH , WIĘKSZYCH I CAŁKIEM DUŻYCH

Na małej, leśnej Polanie mieszkał Pasikonik. Lubił spoglądać na kwiaty, słoneczne niebo, a nocą, zanim zasnął - zachwycał się różnymi kształtami wędrującego księżyca. Jemu właśnie opowiadał o swoich radościach, marzeniach, a częściej smutkach. Smutno było mu często, bo myślał, że nikt na całej Polanie nie lubi go naprawdę, nikomu nie jest potrzebny - " a cóż dopiero znaleźć prawdziwego przyjaciela" - wzdychał. Już wczesnym rankiem zaczynały się jego utrapienia, kiedy wszystkie stworzonka na leśnej Polanie budziły się ze snu, a Pa-sikonik wyruszał coś niecoś przekąsić. "Ojej, jaki chudziutki!" - śmiały się na jego widok grube biedronki." " A jakie ma długie nóżki!" - turlały się ze śmiechu gąsienice. "Uważaj jak chodzisz! - krzyczały na niego mrówki - znowu przechodzisz na czerwonym świetle!". Pasikonik bowiem lubił spoglądać na rzeczy wielkie i jeszcze większe, a małych po prostu nie widział. "Idź wreszcie do okulisty!" - radziła pani Pająkowa, której niechcąco kolejny raz zerwał pajęczynę, ale czy ktoś kiedyś widział Pasikonika w okularach? Pomyślał więc, że może chociaż zostanie mistrzem sportu leśnej Polany - w skokach małyszowych. Stawił się na starcie, gdzie właśnie były rozgrywane zawody. Rozpędził się, skoczył i ...poczuł, że trochę brakuje mu sił. Spadł z hukiem, a jego długie nóżki zaplątały się w małyszokije. Złośliwe pchły, które oczywiście wygrały zawody, pękały ze śmiechu na ten widok. Pasikonik pozbierał się, zwiesił głowę i ruszył wolno w stronę swojego gniazdka. Był jeszcze smutniejszy niż zwykle. Myślał, że już nic miłego go nie spotka, że już zawsze będzie sam. Przyglądał się w kropli deszczu swojej wysokiej postaci, choć widział siebie bardzo niewyraźnie. Postanowił porzucić swoje rodzinne strony i ruszyć w poszukiwanie szczęścia, do pobliskiego miasta. Minęło sporo czasu, zanim tam dotarł a ponieważ nastała zimna pora roku, schronił się w najbliższym domostwie. Akurat trwały tam ostatnie przygotowania do jutrzejszego pokazu mody. Po wielkim salonie biegał czerwony ze złości projektant Laurentus i krzyczał na swoich pomocników: "Znaleźć mi tu natychmiast kogoś tak wysokiego, aby mógł nosić ubrania mojego projektu!"
I wtedy spostrzegł skulonego w kącie Pasikonika. "Idealny, wymarzony wręcz model! Zechciej proszę przymierzyć ten frak ..."
A kiedy następnego dnia nasz mały bohater prezentował na pokazie najnowszą kolekcję Lau-rentusa, wszyscy na jego widok wzdychali z zachwytu -"Ach, jaki wysoki, jaki piękny, a jak zgrabnie się porusza ...i te zamglone, czarujące oczy! Ach, ach!".
Na widowni, w pierwszym rzędzie siedziała madame Paganiona - nauczycielka gry na skrzypcach. Jej najbardziej spodobały się długie palce Pasikonika i po występie zaproponowała mu naukę gry na skrzypcach. Pasikonik okazał się bardzo pojętnym uczniem, przecież nieraz w czasie długich bezsennych nocy wsłuchiwał się w odgłosy przyrody ...W nagrodę za duże postępy w nauce, otrzymał od madame Paganiony cudowne skrzypce Stradiwary.
Kiedy nastała wiosna, Pasikonik wyruszył w trasę koncertową i wszędzie był oklaskiwany. A gdy zawitał na leśną Polanę, za którą zresztą bardzo się stęsknił, wszystkie stworzonka przyszły posłuchać jego cudownej gry. Z zachwytem patrzyły na smukłą sylwetkę w długim fraku, na smukłe palce przebiegające po strunach i poruszające smyczkiem. Z zachwytem słuchały słodkiej, czarodziejskiej muzyki. Wszyscy chcieli zostać jego przyjaciółmi, wszyscy prosili go, aby został na Polanie. Tak się też stało i od tej pory Pasikonik mieszka tam otoczony przyjaźnią i szacunkiem. Każdego ranka budzi się z radością, a wieczorem, po koncercie, opowiada księżycowi o wszystkich miłych zdarzeniach dnia.
Jeśli będziesz w tych stronach i Ty możesz posłuchać jego niezwykłej muzyki ...

   Zmień wielkość tekstu na witrynie  |  Zmień kontrast wyświetlania witryny
Google Plus