Inne objawy

Jako dotknięty zespołem Marfana, z wielkim zainteresowaniem przeczytałem sprawozdanie n/t paraliżu strun (więzadeł) głosowych .
Ponieważ ta komplikacja nie jest zbyt częsta, chciałbym przedstawić swoje osobiste doświadczenia.

Mam 40 lat i od roku 1997 mam sztuczną zastawkę aorty z protezą aorty wstępującej.
Po wycięciu aorty zstępującej, w trakcie zastępowania jej protezą, przerwany został lewy nerw więzadła głosowego. W wyniku tego mogłem mówić jedynie słabo zrozumiałym szeptem i z dużym wysiłkiem. Poprzez klinikę dostałem się do foniatry, gdzie po czteromiesięcznych ćwiczeniach logopedycznych, nie stwierdzono żadnej poprawy.
Lewa szpara głośni pozostawała nadal w pozycji otwartej. W związku z tym, dotychczasowe zabiegi zostały wstrzymane i jako jedyną alternatywę zaproponowano operację.

Operacja powinna być jednak przeprowadzona najwcześniej po roku od uszkodzenia, żeby można było całkowicie wykluczyć samoistny powrót głosu.
W międzyczasie otrzymałem wskazówki od pewnego lekarza, specjalizującego się w regeneracji nerwów, jak również treningu funkcji nerwów w obszarze twarzy i gardła.

Lekarz poinformował mnie, że zabiegi powinny odbywać się 4 do 5 razy w tygodniu, każdorazowo po 30 do 45 minut oraz że kasa chorych nie jest zobowiązana ponosić kosztów zabiegów.

Chociaż z jego doświadczeń wynikało, że terapia powinna zacząć się wciągu 3-4 tygodni od uszkodzenia, zdecydowaliśmy się na eksperyment.
Po 5 miesiącach i 59 zabiegach orzeczenie foniatry brzmiało:
" głos brzmi wprawdzie jeszcze nieco chropowato, ale stosunkowo silnie...; poprzez operację nie udałoby się osiągnąć lepszych rezultatów ".
Osiągnięcie takiego rezultatu po długim okresie prawie całkowitej utraty głosu, było w moim odczuciu, zaskoczeniem dla foniatry.
Jakość głosu w ciągu następnego roku poprawiła się wyraźnie pod względem siły głosu i zakresu dźwięku.
Głos brzmi nieco bardziej chropowato niż przed uszkodzeniem, zwłaszcza rano i podczas rozwija-jącego się lub kończącego się przeziębienia.
Podsumowując, mogę powiedzieć, że kuracja była wprawdzie męcząca i długotrwała, ale obecnie mogę "normalnie żyć".

Dlatego wolałbym tę kurację niż operację i związane z nią ryzyko (...)

   Zmień wielkość tekstu na witrynie  |  Zmień kontrast wyświetlania witryny
Google Plus